koniec_majkacji_i co dalej?

ten dzień zawsze nastrajał mnie jakimś spleenem małego człowieka, ktorego gdzieś woła głos wielkiego świata...piękny dzień, na który wybrałem wypuszczenie się w Warszafkę na zasadzie skoku, ktory miał mnie troszkę rozruszać po przecieraniu oczu rankiem...
zastanawiałem się ostatnio nad prowincjonalizem, dziś w globalnejparanoijszybkkosściipędukuniewiadomoczemu jest chyba trudno znależć prowinocjonalizm, jakiś czas temu myslałem o skrobaniu swojej rzepki na boku i przychodził mi od razu na myśl Bruno Schulz i jego świat codziennych małych rytuałów na ulicy Krokodyli w sklepach z cynamonu z Adelą jako strażniczką czy tarotową cesarzową...a;e k;ucz d;o tego chyba mi się sam otworzył.
podczas ostatniej wizyty w Sierpcu spotkałem Marcina, mojego dawnego studenta, który dostał się na medycynę, skonczył 18 lat skończył ze swoimi domorosłymi śmierdzącymi eksperymentami chemicznymi w garażu rodziców itp itede. Na moje napomknięcie, że robię regularnie zdjęcia w Sierpcu i okolicach baaaaaardzo się zdziwił był i stwierdził, że tu nic nie ma...no moj drogi jest i to można wydobyć.
Po latach praktyki medytacyjnej i zajmowaniu się ezoteryką różnorakiej maści stwierdzam, że wyciszenie sierpeckie, ale inne też rzecz się ma jasna rozmumieć jest ten-tego całkiem całkiem
czuję polifonię, a nie kakofonię, ktora jest obecna na codzień w Warszafce....
myśli, dźwięki i wspomnienia przeszłości robią wkład w to co ostatnio tam myślałem...
jak to ma się do tzw. "twórczości"? ano ma się jak najbardziej. lepiej zbierma myśli w miejscu, ktore pozwala na stworzenie perspektywy dystansu do zjawisk, tempo pewnych spraw w tym tyglu jakim jest Warszawka może być jak najbardziej inspirujące, ale gubi się to co kiedyś się nazywało "unikatowością", jest tu niby różnie, innie, ciekawie, ale to wszystko się powoli gubi...
wymiar marketingowy kultury w mieścinach takich jak Sierpc nosi znamiona jakiejś ciekawej śmieszności i swojskości ( przypominają się te coweekendowe imprezki w Skansenie), w Warszawie tym wszystkim wali w nas billboard, guma, spalina, konserwa i kpina...
prowinicjonalizm może być oczywiście też formą mniejszej czy większej formy patetycznej, gdzie trudno wyczuć czy coś jest grafomanią czy nie, twórczość małomiasteczkowych poetów i prozaików daje temu dobry przykład...a tych jest całkiem sporo...

Comments

Popular Posts